fbpx

Własny rytm macierzyństwa

Strefa Mamy

Ilość poradników na półkach każdej księgarni i teorii najróżniejszych ekspertów, dotyczących tego, jak skutecznie wychować szczęśliwe dziecko, a przy tym być szczęśliwym rodzicem jest tak ogromna i przytłaczająca do tego stopnia, że zadanie wydaje się być wręcz nieosiągalne. Do tego dochodzą okresowe mody, dotyczące sposobu i metod wychowywania oraz tego, jaki należy osiągnąć cel.

Za każdym z tych przewodników stoi z pewnością dobra intencja, ale gdy patrzysz na półkę pełną książek, gdy czytasz kolejny artykuł lub słuchasz porad kolejnego eksperta nie widzisz żadnej konkretnej pomocy. Wpadasz w panikę – podobnie jak bardzo wielu rodziców i zastanawiasz się, dlaczego wychowanie dzieci wiąże się z takim zamieszaniem i udręką? Dlaczego rodzicielstwo, które realizuje się od tysięcy lat, zanim powstały fora dyskusyjne dla mam i wyniki badań nad wychowaniem nagle stało się przyczyną kryzysu, lęku, braku satysfakcji także w innych obszarach życia? 

Rodzice są w permanentnym stresie, co wpływa też na obniżenie satysfakcji małżeńskiej i zadowolenia z pracy.  

Badacz Matthew Killingsworth prowadzi projekt, w którym śledzi poziom szczęścia ludzi, uzyskał następujące wyniki: 

  • Interakcja z przyjaciółmi jest bardziej satysfakcjonująca niż interakcja ze współmałżonkiem, 
  • Interakcja ze współmałżonkiem jest bardziej satysfakcjonująca niż interakcja z innymi krewnymi, 
  • Interakcja z innymi krewnymi jest bardziej satysfakcjonująca niż interakcja ze znajomymi, 
  • Interakcja ze znajomymi jest bardziej satysfakcjonująca niż interakcja z rodzicami,
  • Interakcja z rodzicami jest bardziej satysfakcjonująca niż interakcja z dziećmi, które są na równi z nieznajomymi….. 

Z powyższego badania wynika jednak, że to nie dzieci są problemem, ale oczekiwania i poprzeczka stawiana rodzicom. My, współcześni rodzice musimy improwizować, nie mamy żadnego skryptu, jednego wytyczonego szlaku, a to wywołuje kryzys w myśleniu o byciu rodzicem.  Jak to się stało, że nie mamy żadnej mapy i dryfujemy? Przyczyn jest kilka: 

  1. We wcześniejszych epokach dzieci pracowały i pomagały rodzicom, w gospodarstwach, fabrykach, młynach itp. Były uważane za aktywa ekonomiczne. Świat się zmienił i szczęśliwie uznano, że dzieci mają prawa, że najważniejsza jest ich edukacja. Szkoła stała się najważniejszym miejscem pracy dziecka. To zmieniło układ i dzieci przestały być źródłem pomocy fizycznej i ekonomicznej. Jeden z socjologów powiedział, że aktualnie dzieci są „ekonomicznie bezwartościowe, ale emocjonalnie bezcenne”. Zamiast pracować dla nas, my zaczęliśmy pracować dla nich.
  2. Okazało się, że jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci odnosiły sukcesy, szkoła nie jest wystarczająca. Wiąże się to z dodatkową pracą rodzica, zapewnianiem możliwości udziału w zajęciach pozalekcyjnych, logistyką, dodatkowymi wydatkami, a do tego masą prac domowych, które musimy sprawdzić lub choćby nadzorować. Dzisiaj mamy, które pracują zawodowo spędzają statystycznie więcej czasu ze swoimi dziećmi niż mamy w czasach, kiedy kobiety zajmowały się jedynie wychowywaniem dzieci.
  3. Dodatkowym problemem jest fakt, że nie wiemy do czego tak naprawdę mamy przygotować nasze dzieci. Świat tak szybko się zmienia, zastanawiamy się czy i jaka część naszej wiedzy i doświadczenia może okazać się przydatna dziecku. Jedynie możemy mieć nadzieję, że nasze wysiłki się opłacą.
  4. Chcemy dla naszych dzieci wszystkiego – uczymy gry w szachy, żeby umiały myśleć analitycznie, zapisujemy je do drużyn sportowych, żeby nauczyły się współpracy, staramy się uczyć jak zarządzać finansami, budzić w nich zainteresowanie do nauki i ekologii, odżywiać się mądrze i budować relacje – a jednocześnie gubimy się w tym i nie radzimy sobie z ilością obowiązków.

Ale przypomnij sobie, czy Wy jako dzieci byliście przyjaźni środowisku i mieliście tak zróżnicowane zajęcia dodatkowe? A jednak idzie Ci całkiem nieźle w dorosłym życiu. Masz pracę, przyjaciół, płacisz podatki, troszczysz się o bliskich. 

Dlaczego więc nie sięgniesz do doświadczeń, które masz i czemu nie sięgniesz przede wszystkim do intuicji, która krzyczy w Twoim sercu, podpowiadając jaką pójść drogą.  

Wsłuchaj się w siebie, poczuj poruszenie serca. Wspaniałe wychowanie – idea, którą promuję to uważność, wrażliwość, wyczulenie na potrzeby dziecka, elastyczny sposób dostosowywania się do sytuacji. Akceptacja tego, co tu i teraz i spojrzenie na to, co najlepszego mogę w danej sytuacji zrobić. Nikt nie jest zawsze i wszędzie na 100%. 

Kiedy urodził się mój syn pokochałam go od pierwszego spojrzenia. Miałam w głowie pełno przekonań o tym, jak powinniśmy go wychować, żeby był szczęśliwym i mądrym człowiekiem. Moje założenia w tym względzie zostały wielokrotnie wystawione na próbę i zweryfikowane. To powodowało, że wpadałam w panikę i często brakowało mi wiary w to, że jestem dobrą mamą. Podczas jednej z rozmów z zaprzyjaźnioną, bardzo doświadczoną położną usłyszałam, że teorie dotyczące pielęgnacji i wychowania dziecka zmieniają się średnio co 5 lat, a to ja jestem mamą, urodziłam i kocham swoje dziecko, znam je i „czuję” jak nikt inny, w związku z tym mam odpuścić, wsłuchać się w to, co mówi mi moja intuicja i czerpiąc z wiedzy teoretycznej i doświadczeń innych mam wybierać takie metody, które będą dawały najlepszy efekt. To działa.

Trudno jest poruszać się w nowych rolach mamy i taty, szczególnie takich, jakich oczekuje od nas szybko zmieniający się świat. Dlatego zamiast wyśrubowywać oczekiwania w stosunku do samych siebie i naszych dzieci, zatrzymajmy się na chwilę. Jeżeli nie ma jasnych reguł, skryptów i wytycznych co do podziału ról, zbudujmy nasz własny domowy rytm i cieszmy się nim. Dajmy sobie przestrzeń do tego, że każdy ma trochę inne predyspozycje i umiejętności. Stwórz swój własny rodzinny schemat, rozmawiaj, reaguj, wspieraj, wyznaczaj nowe drogi i cele, żeby móc cieszyć się wspaniałym wychowaniem dzieci i rodziną. 

W tym całym zamieszaniu, niepewności, kryzysie jedno jest pewne, najważniejsze jest szczęście naszych dzieci, a my rodzicie jesteśmy strażnikami ich poczucia własnej wartości. 

Jednak chęć wychowania szczęśliwego dziecka za wszelką cenę jest ogromnym ciężarem moralnym, a cel nie zależy tylko od naszych wysiłków. Myślę, że bardziej realnym i nieco łagodniejszym celem jest wychowanie dziecka, które w przyszłości będzie produktywne i będzie się kierowało zasadami moralnymi, w nadziei, że dobro wróci do niego, a nasza miłość da mu wsparcie i siłę do pokonywania trudności,  co zaowocuje szczęśliwym i satysfakcjonującym życiem. 

Jeżeli nie ma jasnych wytycznych i istnieją setki teorii wychowania wróćmy do tych pierwotnych –  miłości, etyki pracy, przyzwoitości… Myślę, że jeżeli tak zrobimy, nasze dzieci będą w porządku w stosunku do siebie, świata i innych, a przy okazji my – ich rodzice również. 

Zastanawiasz się jakimi wartościami się kierujesz? Tych kilka kroków pozwoli Ci przyjrzeć się jakie są twoje wartości i co chcesz przekazać swojemu Dziecku: 

  1. Zaznacz z listy 5 wartości, które są dla Ciebie najważniejsze w życiu. (dorzucić listę wartości)
  2. Opisz swoje zachowania, które wspierają te wartości – np. Wartość: Szacunek. Zachowanie: Zastanawiam się czego naprawdę potrzebuję i z czym się zgadzam, a co dla mnie jest nie do przyjęcia – nawet, jeśli będzie to niepopularne. 
  3. Opisz zachowania innych, które naruszają u Ciebie tę wartość – np. wymuszanie podjęcia decyzji, czy działań akceptowalnych dla otoczenia, itd..

Jeżeli chcesz popracować głębiej nad własnym rytmem macierzyństwa – zapraszam Cię do popatrzenia na moje programy wsparcia indywidualnego. Kliknij tutaj. 

Na blogu...

Mama na etacie

„Możesz zrobić wszystko, ale nie wszystko w tym samym czasie”, mówi

Pobierz bezpłatny ebook

Jak wspaniale wychować dziecko i… nie zwariować? 

16 najlepszych sposobów!

Pobierz bezpłatny ebook

Jak wspaniale wychować dziecko i… nie zwariować? 

16 najlepszych sposobów!